czwartek, 25 września 2014

Whistle, baby

Bo gwizdanie na żołnierzy już nie raz zapewniło mi powodzenie misji.

- Mistrzu, z całym szacunkiem, ale jestem już gotów, by zostać pełnoprawnym członkiem zakonu. Zgłębiłem sens naszego credo, respektuję je i egzekwuję w każdym moim czynie i słowie. Poza tym poczyniłem znaczne postępy w walce i nauce, co może...

- A umiesz gwizdać?
- Nie...
- W takim razie nie jesteś jeszcze prawdziwym asasynem.


piątek, 19 września 2014

Tłusty bit

Kiedy Tościk wszedł do salonu, siedziałam na kanapie ze słuchawkami w uszach; kiwałam głową do rytmu, a kiedy napotkałam rozbawione spojrzenie brata, zaczęłam dodatkowo wymachiwać ręką jak na dyskotece.
- Co ty, siostra, techniawy słuchasz?
- Nie - Chopina!
Polecam

środa, 17 września 2014

I w drugą stronę

- Tościk, chodź tu!

- Po co?

- Chcę ci coś pokazać.

- A mnie się NIE CHCE wstawać...

- To autentyczny Optimus Prime w koronie.

- Dobra, jednak chce mi się wstać.


Tak jakby ktoś nie wierzył (gratis równie ukoronowany Starscream)
LINK



poniedziałek, 1 września 2014

Biegnę pędzę lecę

Dzień jak co dzień - ja siedzę w kuchni i obieram ziemniaki, Tościk męczy AC: Black flag na konsoli.
- Siostra, chodź tu, szybko!
- Po co?
- Poluję na rekiny - musisz to zobaczyć!
- Teraz nieee... Ziemniaki obieram.
- Ale mam HARPUN!
- Nie chce mi się wstawać.
- Edward jest bez koszuli.
- ... Trzymaj tego rekina, już biegnę!


niedziela, 27 lipca 2014

Obozowe sucharki

Miałyśmy to nieszczęście, że nasza łazienka przylegała do łazienki chłopaków. Nieszczęście, bo ściany pensjonatu były tak cienkie, że kiedy ktoś beknął  w pokoju na jednym końcu korytarza, słyszeli to mieszkańcy pomieszczenia na drugim końcu. Dlatego któregoś wieczoru Marchewa, idąc pod prysznic, spytała:
- Czy jeśli puszczę w łazience muzykę z telefonu, chłopacy to usłyszą?
- Czegokolwiek tam nie puścisz, wszyscy to usłyszą - stwierdziła Fretka.
Marchewa uśmiechnęła się złowieszczo.
- To żeby było niecodziennie, puszczę pawia.


*          *          *

Niepisane prawo mówi, że w pokoju sprząta się dopiero, gdy nie masz gdzie spać, nie możesz czegoś znaleźć lub gdy śmieci próbują wyjść ze śmietnika. Kiedy więc zalewając kisiel rozlałam na podłogę nieco wrzątku, niespecjalnie się tym przejęłam. Na niewielką kałużę zwróciłam uwagę dopiero, gdy o mało się na niej nie zabiłam.
- Chyba powinnam to wytrzeć... - pomyślałam na głos, łapiąc równowagę.
- E tam, zaraz wyschnie, olej to! - Dysia machnęła ręką.
- Heh, olać to, olać wodę - zarechotałam głupio - zabrzmiało trochę sucho.
Wtedy już obie ryknęłyśmy śmiechem.


*          *          *

Wydaje mi się, że na gorąco było to dużo zabawniejsze. Ale przepadło, napisane - niezmazane.
Czy to z opiekunek, czy bez, z wyjazdów na łono natury nigdy nie wyrosnę. Prawda jest taka, bez tego nie dałabym rady - oderwanie od codziennych realiów, problemów, nawet mediów... Tak, tego było mi trzeba, żeby naprawdę zacząć wakacje.
Wiem, brzmi to głupio - w końcu tak naprawdę wolna byłam już od maja. Wtedy jednak chciałam tak bardzo odpocząć, że nie robiłam nic. Dosłownie - spałam do obiadu, szlajałam się z kąta w kąt, ewentualnie coś obejrzałam, przeczytałam, posprzątałam... A tak nic konkretnego. Dopiero gdy wyjechaliśmy, przyjaciele mentalnie wylali na mnie kubeł zimnej wody na rozbudzenie i kopa w tyłek, żeby zmusić mnie do ruchu. Przypomnieli mi, że odpocząć można także aktywnie. A nie raz dzikie szaleństwo działa na człowieka lepiej niż leżenie w łóżku.
Dlatego na razie odmeldowuję się - czas nadrobić przebimbane popołudnia.