Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Sebastian Bach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Sebastian Bach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 września 2013

Bo wszyscy kochamy fugi

Trzy miesiące - tyle czasu minęło, od kiedy ostatni raz dotknęłam klawesynu. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mi go brakowało, dopóki znów nie postawiłam stopy w naszej klasie. Chociaż przez wakacje nawilżacz powietrza gdzieś zniknął, w pomieszczeniu i tak było czuć wilgotne, choć chłodne powietrze. Odetchnęłam nim głęboko, po czym szybko rozsunęłam żaluzje by rozpędzić także tradycyjny półmrok i zabrałam się do oporządzania instrumentu. Z namaszczeniem otworzyłam skrzydło, rozłożyłam pulpit, rzuciłam na niego nuty, okrakiem usiadłam na stołeczku i zaczęłam grać.
Na początek nie wysilałam się zbytnio. Ignorujęc stojące przede mną nuty, rozgrywałam się najzwyklejszą gamą C-dur. Palce biegały po klawiaturze, z góry na dół. Najpierw powoli, potem coraz szybciej, aż pojedyńcze dźwięki zamieniły się w jedną falę, to wznoszącą się, to znów opadającą. Słysząc po tak długiej rozłące tą porażającą toń dźwięków czułam, że granie chyba nigdy nie sprawiało mi takiej frajdy.

Aż nagle przypomniałam sobie, że przyszłam tu rozczytać fugę - i czar prysł.

sobota, 25 maja 2013

Spisek na cztery ręce i dwa manuały

  - Musimy zabić Bacha! - oznajmiłam poważnie, uroczyście rzucając teczkę z nutami na stolik.
Żaba nawet na mnie nie zwróciła uwagi, dalej rozszyfrowywała czytanki w cyrylicy. July za to powoli uniosła wzrok znad książki i spojrzała na mnie z pełnym spokojem.
  - Niby po co? - Spytała flegmatycznie.
No tak, July gra na klawesynie bez zarzutów, więc jej to zabójstwo nie przyniosłoby żadnych korzyści. W przeciwieństwie do Żaby, która dalej obojętna na wszystko męczyła się z czytanką...
Bo musicie wiedzieć, że mówiąc Bach, nie miałam wcale na myśli Jana Sebastiana. On już i tak od paru stuleci wylegiwuje się w trumnie. Nasz szkolny Bach jeszcze żyje i ma się świetnie. Świetnie gra na fortepianie. I od dwóch miesięcy świetnie gra też na klawesynie...
  - Przez niego profesorka świruje - tłumaczę July. - W ciągu tych zakichanych dwóch miesięcy zdążył nauczyć się całej suity. Dlatego teraz profesorka cały czas narzeka, że ja czy Żaba nie nauczyłyśmy się naszych przez cały rok...
Żaba podniosła gwałtownie głowę. Jej twarz pozostała niewzruszona, jednak we wpatrujących się we mnie i w July oczach widać było dzikie błyski.
  - A co mnie obchodzi jakiś tam Bach? - Spytała oburzona - z nim czy bez niego, profesorka i tak zawsze robiła nam awantury - oznajmiła i wróciła do czytanki.
  - Fakt, coś w tym jest - przyznała July.
Także musiałam się z tym zgodzić. Dlatego zaraz porwałam teczkę i ruszyłam w stronę sali.
  - A ty dokąd? - Krzyknęła za mną July - Przecież dopiero przyszłaś!
  - Idę trochę poćwiczyć - odparłam - z Bachem czy bez, wypadałoby w końcu nauczyć się tej suity...